piątek, 22 marca 2019

re-cenzja #53: Daria Zawiałow – Helsinki (2019)

Znalezione obrazy dla zapytania daria zawiałow helsinki
Chyba najbardziej wyczekiwana premiera tej wiosny, przynajmniej jeśli chodzi o polskie podwórko – Daria Zawiałow i nowy album, Helsinki. Ja również, przyznaję, czekałam niecierpliwie na następcę A kysz!; debiut wokalistki bardzo mi podpasował i chętnie do niego wciąż wracam. Miałam jedno oczekiwanie względem Helsinek: żeby były co najmniej tak dobre, jak poprzednik. Z ekscytacją wzięłam się za słuchanie płyty i teraz, kilkanaście przesłuchań później, moje odczucia są dość mieszane.


Płytę promują dwie kompozycje: Nie Dobiję Się Do Ciebie i Szarówka. Pierwszy z wymienionych odznacza się mrocznym, elektronicznym bitem, szybko zapadającym w pamięć. Spodobało mi się, w jakim kierunku muzyka Darii zmierza. Potwierdzeniem moich przeczuć, że Helsinki będą mocno osadzone w latach 80., była Szarówka, którą pokochałam od pierwszych dźwięków i która jest według mnie jedną z najsilniejszych pozycji na płycie.


Obok Szarówki do najmocniejszych fragmentów zaliczyłabym jeszcze cztery inne utwory. Płynne Szczęście stanowi ciekawe i raczej niecodzienne otwarcie płyty, bo rzadko tak emocjonalne i piękne ballady umieszcza się na starcie. Bardzo podoba mi się tekst  warto zresztą wspomnieć, że pod względem lirycznym Helsinki są naprawdę udane  oraz boska instrumentalna końcówka. W podobnym tonie utrzymano jedyny anglojęzyczny kawałek, Winter Is Coming. Jest delikatnie, nieco romantycznie, ale nie zabrakło wyrazistszego akcentu. Lubię też rozleniwione Iskrzę Się, mocno pachnące Maanamem. Jednak najbardziej przemawia do mnie Gdybym Miała Serce  fantastyczne połączenie rocka i synthu; przepięknie inspirowany ejtisami numer, od którego nie potrafię (nie chcę!) się uwolnić.

Biorąc pod uwagę długość płyty, można zauważyć, że jej poziom jest dość nierówny. Z jednej strony mamy utwory-petardy, dopieszczone pod każdym względem i ogólnie prezentujące się szałowo, z drugiej natomiast pojawiają się zapychacze  piosenki udane i ładne, ale raczej przeciętne, niewywołujące większych emocji. Gdyby z trzynastu zamieszczonych utworów (szesnastu w wersji deluxe) zostawić bezpieczną liczbę 8-10, otrzymalibyśmy album bezapelacyjnie rewelacyjny. Środkowa partia, składająca się z Hej hej!, Saloniki i Zbrodnie Ikara, jest dla mnie jedną, przydługą piosenką. Końcówki, poza Iskrzę Się, też nie bardzo pamiętam; najmocniej wrył mi się w pamięć początek albumu, pozostała część nie wypada już tak kapitalnie.


Niektórzy już okrzykują Helsinki polskim albumem roku, na co ja jedynie podnoszę niepewnie brew. Daria Zawiałow co prawda zdała test drugiej płyty, ale nie celująco. Poza kilkoma genialnymi kompozycjami całokształt jest przyjemny, ale przeciętny. Bez fajerwerków. Zabieram z Helsinek kilka utworów, do których zdążyłam zapałać prawdziwą miłością, resztę potraktuję z przymrużeniem oka. Nie zmienia to faktu, że krążek jest wart poznania  zwłaszcza dla fanów klimatu lat 80., zwolenników dobrej warstwy tekstowej oraz miłośników wokalu Darii.

★★★★★★☆☆☆☆
po-słuchaj: Gdybym Miała Serce, Szarówka, Płynne Szczęście